SMS
Czasem trafia nam się coś w najmniej oczekiwanym momencie. Cóż, można było się tego spodziewać. W końcu jest maj. Juwenalia za 2 dni. Za chwilę wakacje. Czyżby miała być powtórka z rozrywki? Zbankrutuję na esemesach. To akurat jest pewne.
2 life-changing weeks (?)
Działo się aż za dużo. Nawet zaczęłam się w tym wszystkim gubić.
Zakochałam się miłością nową, mocną, uzależniającą. Szybowce. Tak. Moja nowa miłość. Loty były cudowne mimo tego, że przy akrobacjach miałam wrażenie, że policzki mi odpadą a żołądek wypluję i połknę na nowo. Coś niesamowitego. Trzęsąca się puszeczka unosząca się nad lasami… Warto było. Czekam na więcej.
Włoski playboy niestety przyleciał. Niestety nie wyciągnął wniosków z naszego ostatniego spotkania. Na szczęście trzymałam się z daleka. Chyba nigdy wcześniej tak bardzo kogoś nie unikałam. Kolega K był moim prywatnym bodyguardem. A Włoch zdziwiony był moją oschłością. Nadal mnie to zadziwia.
Szefostwo mam z innej planety. Cały czas udowania mi swoją hipokryzję i dwulicowość. Teraz nie mam co do tego wątpliwości.
Z dnia na dzień coraz bardziej chcę uciec. Gdzie się da. Gdzie mnie będą chcieli. Y twierdzi, że to nie ucieczka a odchodzenie. Może i brzmi lepiej ale wychodzi na to samo. Jestem zmęczona obecnym otoczeniem. 3 lata to wystarczająco dużo. Czas na duże zmiany.
Jest taki jeden plan. Narodził się tydzień temu, przypadkiem, z wielkiej sympatii i chęci niesienia pomocy mojej osobie. Wynik soon.
Niestety nie wyzbyłam się całej podświadomej kokieterii. Tak, to prawda, że czasami parę spraw ułatwia.
Propozycja wakacyjnej Portugalii coraz bardziej przeciąga mnie na swoją stronę boiska…
Stałam się obiektem korupcji. Ok, może nie dosłownie korupcji ale czegoś w rodzaju “z podziękowaniami za…”. postawiono mnie w pozycji bez wyjścia. Teraz głowię się jak “drobiazd” odesłać, jaki list dołączyć i jakich słów w nim użyć żeby nikogo nie urazić. A może to jednak ja powinnam czuć się urażona?! Kiepska jestem w te klocki.
Znowu przekonałam się co znaczy przyjaźń i porozumiewanie się niemal bez słów i to na odległość! Jak nic potwierdza się wzrok porozumie zawsze (mimo tego, że bez wzroku) i porozumienie jajników czy jakiegoś innego charakterystycznego organu. Aż mi się wierzyć nie chce, że minęło tyle lat a my nadal…
happiness only real when shared
- shitty 2 weeks are approaching – definitely would like to vanish in the air
- don’t want to be alone. no more.
- still being into books
- can’t make up my mind
- some decisions awaiting
- got some new CD’s (lovely and depresing)
- don’t like writing dissertations in Polish (so different, so hard, so strange)
- beer drinking – got back into beer
- felling like a tightrope walker… not here, not there, somewhere in the middle, always in the middle, always insecure, always on my own
- still missing the past… the people… freedom (imaginary or not)
- would like to be away… so far away… without obligations…



