on criticism

listopad 6, 2009 at 11:55 am (coffee time in Poznań town)

Jaki sens ma krytyka szeroko pojętej kultury? Jaki sens ma wytykanie, że taki a taki artysta w zasadzie artystą zwać się nie powinien bo nie spełnia oczekiwań wąskiego grona, podobno uczonych i inteligentnych ludzi? Przeczytałam wczoraj parę wpisów na pewnym forum internetowym i zmroziło mnie z jednej strony, a z drugiej doznałam jakiegoś takiego dziwnego uczucia będącego połączeniem niepokoju, obaway, złości, rezygnacji i współczucia. Po pierwsze, przeraziła mnie moc forów gdzie byle kto może napisać byle co i to bez większego wysiłku intelektualnego czy odpowiedzialności za własne słowa, te napisanie czarno na białym. Po drugie, zaczęłam zastanawiać się nad bezdusznością krytyki. Nie chodzi już o to, że w sposób negatywny (bez jakichkolwiek argumentów) i bardzo pretensjonalny napisano o kimś kogo akurat lubię i cenię, ale o to ile osób może czuć się urażonych i skrzywdzonych trzema nieprzemyślanymi wypowiedziami. Koniec końców ilu ludzi tyle pomysłów, gustów i upodobań. Po co wtrącać się do tego co kto lubi? Po co bezceremonialnie udowadniać, że coś jest sztuką, a coś innego nie bo nie spełnia wymyślonych przez nas samych warunków? Po co komu szufladkowanie? Można coś lubić, albo nie – i to powinno nam wystarczyć.

Napisz komentarz